W mediach ostatnio aż wrze od tematu „dopalaczy” więc nawet nie będę przedstawiał czym one są. Zaskakuje mnie niebywały upór i werwa do walki z nimi ze strony naszego rządu. Takich ambicji dawno nie widziałem no chyba, że w kampaniach przedwyborczych. Jednak czy to wszystko idzie w dobrą stronę? Czy walcząc z dopalaczami tak hucznie nasz kochany rząd może chce sobie tylko zjednać wyborców?
Gdy usłyszałem jednak o zablokowaniu wejścia do jednego ze sklepów z dopalaczami przez protestujących tylko jedna myśl przyszła mi do głowy – o ciemny narodzie! Nasze społeczeństwo niestety jest podatne na manipulacje w ogromnym stopniu. Czy to, że nasze przepisy są chore, obejmują setki niepotrzebnych sfer życia a nie potrafią solidnie zakazać sprzedaży dopalaczy daje przyzwolenie na samowolkę i blokowanie wejścia do sklepu z legalnymi artykułami?
Kolejną i kluczową sprawą wg mnie jest sam sens zakazu sprzedaży dopalaczy. Wycofując legalnego obrotu te substancje pozbawimy naszego i tak już szczuplutkiego budżetu wpływów na rzecz dealerów. A może skorumpowanym rządzącym o to chodzi aby dealerzy dostali jeszcze więcej? Tak czy inaczej delegalizacja nie spowoduje zniknięcia tej trutki z rynku tylko pozbawi nad nią jakiejkolwiek kontroli. No trudno, może po 20 latach ktoś się obudzi jak już odpowiednie portfele zostaną napchane.
Do prawdy dziwi mnie to, że społeczeństwo tak łatwo daje przyzwolenie na to aby władza decydowała co jest dobre i dla kogo. Dajemy sobie związać ręce i prowadzić się z nadzieją, że „oni” przecież wiedzą lepiej – ha, akurat! Dlaczego w takim razie alkohol, od którego ginie codziennie kilkadziesiąt ludzi jest nadal legalny i dobrze się ma, a dopalaczom tak stanowczo mówi się nie. Czyż nie lepiej kategorycznie zakazać sprzedaży tego „czegoś” dzieciom, a dorośli niech łykają ile wlezie? Przecież mają prawo, a przynajmniej powinni mieć prawo sobie zaszkodzić (podobnie jak alkoholem) w takiej dawce w jakiej chcą. Jeżeli komuś nie szkoda zdrowia na rzecz „odlotu” to czemu na siłę go ratować?
Ktoś mądry nie weźmie dopalacza czy jest on legalny czy nie, a głupek przynajmniej szybciej się struje legalnym dopalaczem niż wódeczką pitą 30 lat. Ludzie tego jednak nie rozumieją, wódką trują się powoli i tego nie widzą, szkoda, że nie widzą również tragedii rodzinnych jakie ona powoduje. Dopalacz załatwiłby sprawę dużo szybciej. Kobiety i niewinne dzieci nie chodziły by z podbitym okiem przez długie lata.
Temat rzeka, niemniej mój wniosek na to wszystko jest taki, że zamiast myśleć sami, dajemy się prowadzić jak cielęta pod legalny sklep i robić nielegalną blokadę myśląc że uratujemy głupków i ćpunów przed nimi samymi.